Szukaj
  • Sylwia

Złe małpy


Dziś będzie wpis o złych małpach. Takich, które porywają dzieci, są egoistyczne, myślą tylko o swoich zachciankach, nie mają za grosz empatii, a do tego znacznie wpływają na życie drugiej istoty.


Wyobraź sobie…

Masz jakieś 5 lat. Jesteś małym brzdącem, bawiącym się na placu zabaw. Na ławce obok oczywiście siedzi Twoja mama, jednak co jakiś czas odrywa od Ciebie wzrok, zajmując się bieżącymi sprawami. Jest środek ciepłego, słonecznego dnia i właśnie jesteś w trakcie unikania „lawy” na drewnianej konstrukcji ze ślizgawką. W ogóle nie zwracasz uwagi na otoczenie - jest zbyt nudne w tej chwili dla Ciebie.


Z beztroskiej zabawy wytrąca Cię niespodziewanie hałas. Zanim zdążyłeś podnieść głowę do góry, aby zobaczyć co to takiego, straciłeś już grunt pod nogami i całe swoje pole widzenia. Widzisz ciemność, nie wiesz co się dzieje. Czujesz, że się przemieszczasz, ale nie wiesz gdzie, w czym i kto za tym stoi. Słyszysz strzały i krzyk swojej matki. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że nie zdążyłeś nawet pomyśleć o całym tym zamieszaniu.


Wszystko się telepie, a Ty dodatkowo zaczynasz rzucać nogami i rękami, wydając z siebie równocześnie krzyk i płacz. Właśnie zacząłeś odczuwać strach. Zostajesz rzucony na twarde podłoże i w końcu zdajesz sobie sprawę, że znajdujesz się w worku. Coraz ciężej Ci się oddycha – stres, strach i jutowy worek, w którym się znajdujesz potęgują uczucie bezdechu. Tracisz przytomność.


Budzisz się dopiero po kilku godzinach. Powoli łapiesz kilka świadomych oddechów, po czym otwierasz oczy. Już nie jesteś w worku, za to dostrzegasz na swoich kostkach u nóg metalowe obręcze.


Miejsce, które Cię otacza jest dziwne. Mało jeszcze w życiu widziałeś, w końcu masz dopiero 5 lat, ale już podświadomie czujesz, że to środowisko jest Ci totalnie obce i jakieś takie... nieprzystosowane. Zupełnie niepodobne do tego, w którym się wychowywałeś do tej pory. Wszędzie znajdują się drzewa, ściółka leśna, owady, jadowite gady, a w tle słychać odgłosy drapieżników.

Znalazłeś się w środku dżungli.


Nie masz na sobie ubrań, jesteś całkowicie nagi. Wszystko Cię swędzi od roślin, które co chwila smyrają Cię po każdym skrawku ciała. Czasem już nawet nie wiesz czy to tylko roślina, czy może już jakiś egzotyczny owad, którego zobaczyłbyś pierwszy raz w życiu.


Pośród tych wszystkich nowości, zaczynasz słyszeć szelest dochodzący z za ogromnych liści, znajdujących się tuż obok Ciebie. Chwilę potem zaczynają się one też ruszać. Kulisz się, gdzieś pod drzewem, przysuwając się do niego na tyle blisko, na ile pozwala Ci długość łańcucha przymocowanego do ziemi i do obręczy na Twoich kostkach.

Zza krzaków wychodzi małpa. Wielka, włochata, przypominająca goryla, małpa. Ogarnia Cię panika, pierwszy raz widzisz takie stworzenie.


Zwierzę jest wyraźnie podekscytowane Twoją obecnością. Zaczyna huczeć, niezdarnie podskakiwać, uderzać pięściami o ziemię i wydawać odgłosy, których nigdy wcześniej nie słyszałeś. Napawa Cię to niepokojem, nie wiesz co zaraz zrobi. W tej chwili przypomina Ci się też Twoja matka i dźwięk strzałów. Przecież ostatnio byliście na placu zabaw razem... Rozglądasz się dookoła z niepokojem, ale jesteś zupełnie sam. Zaczynasz krzyczeć.


Małpa podchodzi do Ciebie ze spokojem. Wydaje się, że Twoje krzyki nie zrobiły na niej większego wrażenia. Nic dziwnego - jest większa i silniejsza od Ciebie. Ty jesteś jeszcze tylko dzieckiem. Wyciąga w Twoją stronę ręce i zaczyna Cię głaskać, splątując Twoje włosy w wielkie kołtuny. Robi to zupełnie inaczej niż Twoja mama.


Małpa bierze Cię na ręce i przenosi w inne miejsce, gdzie pokazuje Ci zrobione z patyków i ostrych kamieni zabawki - niekoniecznie odpowiednie dla dziecka w Twoim wieku. W końcu zanosi Cię w stronę największego drzewa, o charakterystycznym grubym pniu. Zaczyna się wspinać na sam jego szczyt wraz z Tobą na plecach.


Gdy znaleźliście się już na samej górze, małpa sadza Cię na niestabilnej gałęzi, jak gdyby nigdy nic i przeskakuje na drugą gałąź. Ty, trzymasz się kurczowo drzewa, czujesz że zaraz stracisz równowagę. Pierwszy raz siedzisz na drzewie sam i to tak wysoko.


Drzewo w końcu przestaje się telepać i dostrzegasz, że małpa mości Ci posłanie na drugiej gałęzi. Nie jest to łóżko, do którego przywykłeś. Nie ma poduszki, kołdry, czy stelaża. To po prostu korona drzewa i kilka gałęzi, na których leżą liście. Zdajesz sobie sprawę, że tej nocy musisz naprawdę uważać, aby nie spaść na ziemię podczas snu. Małpa wraca po Ciebie, bierze Cię na plecy, zanosi do legowiska i przepina Twój łańcuch obok. Zaraz potem wraca na swoje miejsce spać.


Rano wszystko znów budzi się do życia. Spałeś płytkim snem kilka godzin, z wycieńczenia, ale głowa boli Cię od niewyspania. Źle się czujesz, a na dodatek burczy Ci w brzuchu. Oj..., ale by wjechała pizza, albo chociaż jakaś dobra kanapka. Niestety. Tobie małpa właśnie przyniosła na śniadanie liście, kwiaty i szyszki. Smacznego!


Czujesz, że całe ciało Cię swędzi. Nigdy tak jak teraz nie marzyłeś o prysznicu... jednak w tym świecie nie istnieje coś takiego.

Chciałbyś też pójść do toalety. Szukasz jej, rozglądasz się. Małpa widząc, że przeskakujesz z nogi na nogę zanosi Cię na ściółkę. To tutaj od dziś musisz załatwiać swoje potrzeby.


Twoje życie jakoś mija, dzień po dniu. Początek był cholernie ciężki, ale jakoś minął ten pierwszy tydzień, drugi... Poznałeś więcej małp. Codziennie jakaś nowa odwiedzała Cię i wraz z tą pierwszą głośno pohukiwała na Twój widok i targała Ci włosy.

Małpy nie biją Cię, wręcz przeciwnie. Trochę zachowują się tak, jakbyś był ich dzieckiem. Mimo wszystko nie rozumiesz wielu ich zachowań, nie wiesz jak masz reagować na wiele ich odruchów. Masz problem ze zrozumieniem ich zwyczajów.


Zaczynasz więc próbować wdrażać zachowania i rozwiązania, które ułatwiłyby Ci życie w tym dziwnym środowisku i które naturalnie przychodzą Ci do głowy. Szukasz liści, którymi możesz się podetrzeć, szukasz innego jedzenia – takiego smaczniejszego. Zaczynasz kombinować, używać swoich starych, ludzkich nawyków. Choćbyś nie wiem jak bardzo chciał – nie jesteś małpą, z którymi mieszkasz i które się Tobą opiekują.


Nagle dostajesz reprymendę za swoje ludzkie zachowania! Jedną, drugą, dziesiątą. Nie wiesz w sumie za bardzo dlaczego. Starasz się jeść liście, ale masz potem problemy z układem pokarmowym i zębami. Starasz się chodzić na czterech kończynach, ale na dwóch jest Ci po prostu wygodniej. Starasz się siedzieć w miejscu i tylko dłubać źdźbłem trawy w swoich zębach, ale to dla Ciebie za nudne - jesteś ciekawskim dzieckiem!

Szukasz alternatyw.


Wraz z czasem zapominasz już jak to jest mówić po ludzku, bo od lat nie rozmawiałeś z człowiekiem. Nie byłeś w toalecie czy łazience od wieków. Nie pamiętasz jak to jest nosić ubrania. Nie wiesz co mógłbyś zjeść, za to wiesz czego byś nie mógł i po czym boli Cię brzuch. Nie znasz ludzkich potraw.

Masz problemy z kręgosłupem, zębami, skórą i jelitami. Lata złej opieki nad Tobą wychodzą zarówno na Twoim zdrowiu fizycznym jak i psychicznym. Małpy są coraz bardziej zirytowane Twoim zachowaniem. Na dodatek masz już kilkanaście lat i straciłeś swój dziecięcy urok. Teraz jesteś już tylko wyrostkiem, urwisem który ma więcej siły, jest bardziej uparty i zaczyna wdawać się w kłótnie z małpami.


Czy to co opowiedziałam do tej pory brzmi dla Ciebie jak opowieść fantastyczna?

Przecież coś takiego jest niemożliwe, nie mogłoby wydarzyć się w naszym świecie...

A co jeśli powiem Ci, że takie rzeczy dzieją się i to na co dzień? Tylko złymi małpami są ludzie, a Tobą małe makaki, gibony czy nawet orangutany?

Właśnie opisałam Ci historię wielu zwierząt, które miałam okazje poznać w ośrodku Wildlife Friends Foundation Thailand.


Co to za miejsce, po co istnieje i dlaczego?

Wildlife Friends Foundation Thailand (w skrócie WFFT) to tajska fundacja na rzecz dzikich zwierząt. Założona została przez Niemca, a pracujący w niej koordynatorzy pochodzą z różnych zakątków świata, takich jak Islandia, USA czy Kanada. Pracownicy etatowi to Tajowie.

Fundacja jest organizacją pozarządową, powstała w 2001 roku i otrzymuje pomoc od innych organizacji dbających o ochronę zwierząt. Dużo pomagają też wolontariusze, którzy przyjeżdżają do ośrodka przez cały rok. No i tutaj wrócę do pracowników etatowych - jak przekonaliśmy się niedawno, w tego typu ośrodkach to konieczność. Zwierzęta muszą mieć stałą opiekę, bez względu na to czy wirus zabroni nam brania udziału w wolontariatach i podróżowania, czy nie.


Fundacja posiada swój własny skrawek ziemi, na której prowadzi specjalny ośrodek dla zwierząt uratowanych ze złych warunków. Często są to osobniki wykorzystywane w przemyśle turystycznym, nielegalnie przetrzymywane w domach jako "pupile", w warunkach nieodpowiednich dla danego gatunku, a nawet pochodzące z nielegalnego handlu i przemycone – stąd obecne w nim były podczas mojego pobytu zarówno gatunki typowe dla tej części świata, takie jak makaki, gibony, lori, kotki cętkowane, dzioborożce, niedźwiedzie malajskie czy słonie, ale również i te „obce” – czyli iguany, ary, cywety, a nawet kazuar!

Wróćmy do naszej historii...

Minęło kilka lat od czasu Twojego porwania.

Ten dzień wydaje się taki sam, jak reszta. Znów zostałeś zamknięty w klatce "za karę" i siedzisz tam od rana. Znów bolą Cię zęby i znów masz biegunkę. Dzień jak co dzień.

Nagle słyszysz poruszenie wśród małp. Na teren wchodzą zupełnie nowe, obce małpy. Wyglądają tak samo jak Twoi "opiekunowie", ale zachowują się zupełnie inaczej. Ty jednak w dalszym ciągu im nie ufasz. Boisz się, że znów chcą Cię ukarać, nawet nie wiadomo za co.


Jedna z nowych małp pochodzi do klatki i zaczyna Cię oglądać. Nie wystawia jednak rąk. Trochę się uspokajasz.

Małpy rozmawiają ze sobą jakiś czas po czym Twoja klatka zostaje przykryta przewiewnym materiałem. Nie masz trudności z oddychaniem, nie widzisz co się dzieje, ale czujesz, że się przemieszczasz.


Czujesz, że jesteś gdzieś transportowany. Nagle klatka zostaje położona na ziemi, a materiał z niej zdjęty. Dostrzegasz też, że drzwi klatki zostały otwarte. Tkwisz chwilę w bezruchu bo totalnie pogubiłeś się w całej tej sytuacji. Po chwili jednak dostrzegasz, że znajdujesz się w... pokoju. Klatka stoi na samym środku, na dywanie. Zaraz obok znajduje się łóżko, takie które pamiętasz ze wczesnego dzieciństwa. Leżą na nim starannie złożone, czyste ubrania. Rozglądasz się po pokoju i widzisz w nim otwarte drzwi, za którymi stoi prysznic i toaleta. Wewnątrz pomieszczenia znajdują się wszystkie przybory, które ledwo co, ale jednak pamiętasz z poprzedniego życia - szczoteczka do zębów, pasta, gąbka, mydło i ukochany PAPIER TOALETOWY.


Nie możesz uwierzyć własnym oczom. Wychodzisz z klatki i od razu biegniesz pod prysznic. Spędzasz tam godzinę, nikt Cię nie popędza. Na czyste, zupełnie inne niż do tej pory ciało zakładasz przygotowane ubrania. Leżą jak ulał. Czujesz się swojsko. Od razu Twoja postura zaczyna się prostować, a chód sam z siebie przypomina ludzki, nie małpi. Robisz to naturalnie, w końcu czujesz się dobrze.


W pokoju spędzasz kilka godzin. Relaksujesz się. Zapadasz w delikatne drzemki, aż nagle do pokoju wchodzą małpy. Cały sztywniejesz - przypomina Ci się dżungla. Nie chcesz tam wracać więc uciekasz do łazienki i krzyczysz.


Małpy spokojnie łapią Twoje łańcuchy i zaczynają Cię gdzieś prowadzić. Nie podoba Ci się to, ale czujesz, że nie masz z nimi szans. Idziesz razem z nimi.

Znalazłeś się w gabinecie lekarskim. Do środka wchodzi małpa ubrana w biały fartuch. Robi Ci zastrzyk, a Ty odlatujesz...


Budzisz się dopiero po jakimś czasie. Nie wiesz dokładnie ile minęło. Stopniowo zaczynasz kojarzyć miejsce, dźwięki. W końcu otwierasz całkowicie już swoje oczy. Leżysz na łóżku, w pokoju z którego wcześniej małpy Cię zabrały. Zaczynasz czuć coraz wyraźniej swoje ciało. Czujesz, że masz nowe zęby, ścięte włosy, a Twoja skóra już nie piecze.


Nie wiesz co Ci zrobili, ale jest lepiej. Oj, czujesz się lepiej.

Rozglądasz się i widzisz, że coś stoi na biurku. Podchodzisz bliżej, matko, jak doskonale pachnie. Na talerzu jest ciepły obiad, taki pełnowartościowy, a obok stoi szklanka z sokiem.

Siadasz na krześle i zaczynasz ucztę!


Po kilku dniach spędzonych w pokoju, Twój stan fizyczny znacznie się polepszył. Małpy przeprowadzają Cię do innego pomieszczenia. Wchodzisz do budynku, który wewnątrz przypomina trochę... akademik. Po korytarzu przechadzają się inni ludzie, w jednym z pokoi stoi stół z ping pongiem i grami. Dalej znajduje się długi korytarz z wieloma drzwiami...


Otwierasz oczy szeroko ze zdziwienia. CO TU SIĘ DZIEJE?


Wprowadzają Cię do Twojego pokoju, gdzie stoją jeszcze dwa inne łóżka. To łóżka Twoich współlokatorów. Jesteś trochę przerażony, ale też i podekscytowany bo w końcu widzisz kogoś takiego jak Ty. Zaraz po wyjściu małp z pokoju, lokatorzy podchodzą do Ciebie i... zaczynają do Ciebie mówić PO POLSKU. Dobre małpy zbadały Twoje DNA i przeanalizowały Twoje cechy - wiedzą skąd pochodzisz.


I wtedy wszystko się zmienia. Zaczynasz mówić, na początku trochę język Ci się plącze, ale tego się nie zapomina! Kilku słów nie rozumiesz, bo nie zdążyłeś się ich nauczyć w dzieciństwie, ale to nic - koledzy Ci je wyjaśniają. Pomagają Ci przez kilka następnych tygodni odnaleźć się w akademiku. Pokazują Ci gry, narzędzia i przybory kuchenne - ludzkie przedmioty. Okazuje się, że oni mieli podobną sytuację, ich też porwano i uratowano.


I tak też dzieje się właśnie w przypadku fundacji Wildlife Friends Foundation Thailand. Następnym celem, po odebraniu zwierzęcia, jest stworzenie mu bezpiecznego i jak najbardziej dopasowanego do jego potrzeb gatunkowych schronienia. Zwierzęta są również rehabilitowane i to zarówno pod kątem fizycznych dolegliwości, jak i tych psychicznych, behawioralnych, tak aby w miarę możliwości mogły zostać wypuszczone w przyszłości na wolność lub (gdy jest to niemożliwe) żyć przez resztę swoich dni w naturalnym i zgodnym z biologią gatunku środowisku.

Dzikie zwierzęta uczą się być sobą. Przypominają sobie, stopniowo jak to jest być sobą.

Jeśli to zwierzęta stadne (jak człowiek ;) ) przebywają w stadzie, jeśli nie - samotnie. Środowisko, wyposażenie wybiegów i dieta dostosowane są do konkretnego gatunku.


To nie koniec naszej opowieści!

Dobre małpy obserwują Twoje losy i zachowanie. Nie masz z nimi bliższych, bezpośrednich kontaktów, jak z poprzednimi małpami. Nikt nie zabiera Ci ubrań, nikt nie każe jeść liści. Żyjesz samodzielnie, z innymi ludźmi i tylko co jakiś czas dostrzegasz, że zza ogrodzenia obserwują Cię małpy i coś notują.


Dostajesz jedzenie, a po czasie sam już je sobie przygotowujesz - z odpowiednich składników i przy pomocny odpowiednich naczyń znajdujących się w kuchni.

Zachowujesz się jak człowiek.


Pewnego dnia w swoim pokoju zauważasz walizkę. Właśnie wróciłeś z lekcji matematyki, które są organizowane w akademiku - musisz nadrobić zaległości! Otwierasz ją i widzisz ubrania, przybory kosmetyczne, buty i Twoje prywatne rzeczy. Twoi współlokatorzy mają taką samą sytuację. Na Waszych łóżkach leżą też dokumenty - paszporty i portfele z gotówką. Wiecie co to za przedmioty, z książek i lekcji dostępnych w akademiku, ale nigdy ich nie mieliście!


W końcu przychodzą małpy i wyprowadzają Was. Przed budynkiem czeka samolot, który transportuje Cię do Polski, gdzie czeka na Ciebie i Twoich znajomych mieszkanie z wykupionym czynszem na kilka pierwszych miesięcy, pełną lodówką i wyposażoną łazienką. Masz zapewniony nowy 'start', reszta należy do Ciebie.

Powoli wracasz do normalności - swojej własnej, ale już jako dorosła osoba.


Ale teraz poleciałam, no nie? :D


Czy to nie brzmiało strasznie? Czy wyobrażasz sobie w ogóle przeżyć coś takiego?

No ja nie za bardzo.


Pomimo tego, że sytuacja brzmi KOSMICZNIE to takie rzeczy dzieją się. Na szczęście są "dobre małpy".

Fundacja Wildlife Friends Foundation Thailand tworzy programy aktywnego ratowania zwierząt - rozwijają i ulepszają sposoby wypuszczania zwierząt na wolność, przez cały czas oczywiście zapewniając im jak najwyższy poziom dobrostanu. Celem jest osiągnięcie jak największej skuteczności dalszego przetrwania danego osobnika (mam tu na myśli chociażby dobór odpowiedniego miejsca na wypuszczenie zwierzęcia, czy doprowadzenie go do stanu, w którym przeżyje na wolności).


W ośrodku panuje także polityka hands off. Pamiętasz w naszej historii, że dobre małpy nie miały z Tobą bezpośredniego kontaktu?

Wolontariusze i pracownicy nie mogą mieć bezpośredniej, fizycznej interakcji ze zwierzętami. Podają im karmę, czyszczą zagrody i dostarczają odpowiednie wzbogacenia środowiskowe, ale nigdy nie mogą niepokoić zwierząt, dotykać ich i traktować ich jak maskotek.

Jedyne zwierzęta z jakimi mają "bliski" kontakt to słonie. Oczywiście zabroniona jest jazda na nich, wieszanie się na trąbie czy inne szalone pomysły rodem z obozu dla słoni, typowego dla Tajlandii (atrakcji turystycznej). Opowiem o tym dokładniej w innym wpisie.


Niestety, większość zwierząt przebywających w ośrodku miała już zbyt duży kontakt z ludźmi, i chociaż niektóre z nich mogą wyglądać tak, jakby chciały kontaktu z nami, wolontariusze proszeni są, aby nie zbliżać się do nich. Ludzie nieznający behawioru, zachowań danego gatunku mogą myśleć, że stworzenie może chcieć kontaktu z człowiekiem, ale w rzeczywistości może to być oznaka zupełnie innej emocji. Zachowanie to może być np. oznaką stresu. Np. taki gibon, gdy pokazuje człowiekowi plecy, wciskając je pomiędzy kraty, wcale nie chce, aby go podrapać... Dodatkowo zwierzęta mają w tym miejscu nauczyć się, że człowiek to nie jest istota z którą powinny żyć na co dzień. Pozwala im się odzwyczaić od obecności ludzi.


Może zakończmy naszą opowieść.

Dobre małpy nie tylko odbierają ludzi z rąk tych złych i nieodpowiedzialnych małp. One także walczą o to, aby nie wchodzić do miast i na tereny ludzkich osiedli, alby nie burzyć bloków i nie zagrażać ludziom. Edukują inne małpy o tym dlaczego tak złe jest dla Ciebie przebywanie w nienaturalnym środowisku. Walczą z przemytem ludzi z Polski i innych krajów europejskich do dżungli.


Bardzo ważnym celem fundacji Wildlife Friends Foundation Thailand jest także ochrona naturalnych siedlisk gatunków zagrożonych, poprzez finansowanie i pomoc czynną w projektach związanych z ochroną natury (czyli np. takich, gdzie sadzi się drzewa, uskutecznia recykling, czy oczyszcza rzeki).


Dlaczego to takie ważne?

Utrata dzikich siedlisk, odpowiednich dla życia danych gatunków, w których masa zwierząt mogłaby spokojnie sobie żyć jest skutkiem destrukcyjnych zachowań człowieka.

Naturalne domy dzikich zwierząt zostają niszczone, zmniejszane czy poddawane fragmentacji, np. poprzez wycinkę lasów czy budowę dróg. Oczywiście nie jest to jakiś egzotyczny termin – w Polsce mamy ten sam problem. Na pewno już kiedyś o tym wspominałam, a i na pewno jeszcze nie raz o tym powiem! W każdym razie – utrata siedlisk w Tajlandii jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla dzikiej przyrody.


Tak więc ochrona dzikich siedlisk wydaje się logicznym pomysłem. Ośrodek fundacji WFFT, w którym odbywałam wolontariat jest w stanie leczyć i rehabilitować zwierzęta, ale co dalej? Muszą mieć przecież, gdzie wypuszczać je do natury, tak aby miały one szanse na przetrwanie. Ratownicy dzikiej przyrody nie chcą uskuteczniać wizji świata, w którym dzikie zwierzęta będą w stanie żyć tylko i wyłącznie w kontrolowanych warunkach, w ogrodach zoologicznych, w zamknięciu.


Niestety, brak współpracy i uzgodnień z tajskim rządem, a także niewielka ilość tych odpowiednich miejsc, w których można wypuścić uratowane i wyleczone zwierzęta sprawia, że sytuacja jest bardzo ciężka i poważna.


Ważnym celem fundacji jest też edukacja lokalnej społeczności i turystów. Starają się podnosić świadomość ludzi w tematach związanych z dobrostanem zwierząt oraz etycznej i odpowiedzialnej turystyki. Tworzą przeróżne kampanie, które wyjaśniają problematykę nadużywania i wykorzystywania zwierząt w Tajlandii. Próbują zniechęcić ludzi między innymi do tej szalonej mody na utrzymywanie w domach dzikich gatunków zwierząt jako pupili, czy do brania udziału w „niecodziennych” atrakcjach z ich udziałem (np. jazda na słoniach czy oglądanie boksujących się orangutanów).


No i ostatni cel fundacji Wildlife Friends Foundation Thailand, który dziś wymienię to aktywne egzekwowanie prawa w sferze nielegalnego handlu dziką fauną i florą. Temat jest ciężki, ze względu na tamtejsze prawo. W Tajlandii, jak wcześniej wspomniałam, zdarza się odbierać fundacji nie tylko te lokalne zwierzęta. Orangutany czy ary naprawdę nie są pojedynczym przypadkiem. Oczywiście w takich sytuacjach zazwyczaj nie posiadają one żadnych papierów potwierdzających ich legalne urodzenie czy przewóz. Zostały najprawdopodobniej wyłapane z natury w młodym wieku (a ich matki zabito - u, brzmi podobnie jak nasza opowieść, prawda?) oraz przemycone.

Wniosek jest jeden – problem ten nie dotyczy tylko Tajlandii. Jeśli wyłapywane są zwierzęta z innych Państw, a potem przemycane do Tajlandii, bo w niej mogą być sprzedawane i są na to chętni, a zarazem prawo nie jest do końca i skrupulatnie egzekwowane – problem jest o wiele większy i na szersza skalę.

Mam nadzieję, że nasza historia o złych małpach wyjaśniła Ci, jak okrutne rzeczy dzieją się na tej planecie. Jak okrutne są niektóre małpy = niektórzy ludzie.


Co możesz na to poradzić?

Przede wszystkim nie wspieraj tego okrucieństwa, przez które zwierzęta trafiają do ośrodków takich jak ten. Podczas wakacji nie rób sobie zdjęć z dzikimi zwierzętami, które są używane jako rekwizyty fotograficzne. Absolutnie nie płać za taką atrakcję. Nie odwiedzaj obozów z dzikimi zwierzętami. W Tajlandii najczęściej są to akurat obozy ze słoniami lub tygrysie świątynie. Odwiedzaj tylko centra rehabilitacyjne - wcześniej warto poczytać o nich w Internecie, bo zdarzają się też oszustwa. Przed moim wyjazdem zrobiłam dokładny research i prześledziłam realne działania fundacji Wildlife Friends Foundation Thailand, aby mieć pewność do jakiego miejsca jadę.


NIE kupuj pamiątek ze zwierząt. W Tajlandii może to być wino wężowe lub produkty z tygrysa i niedźwiedzi do „tradycyjnej medycyny”. Uważaj również na tzw. Bush meat, czyli mięso ssaków naczelnych i kopytnych, gryzoni oraz ptaków lub na przedmioty z kości słoniowej. Kiedy jest popyt na tego typu produkty, nigdy nie skończy się zabijanie zwierząt. O tych wszystkich przedmiotach jeszcze kiedyś dokładniej opowiem!


No i opowiedz rodzinie i przyjaciołom o wszystkim co dziś przeczytałeś/przeczytałaś. Historia o złych małpach może być super anegdotką przy wszelkich wieczornych spotkaniach i pogaduchach (uuu, kto nie lubi lekko creepy nastroju?).


Jeżeli coś szczególnie Cię zainteresowało lub potrzebujesz więcej informacji, oczywiście skontaktuj się ze mną. Podaję także namiary na fundacje: https://www.wfft.org/

Nawet jeśli nie planujesz tak dalekiego wyjazdu, poczytaj historie podopiecznych fundacji WFFT na ich stronie. Możesz zobaczyć co robią, o czym piszą i jak rozbudowują ośrodek.


Podróże w tych czasach są coraz łatwiejsze. Kto wie, może ktoś z Twoich znajomych odwiedzi niedługo Azję? Dobrze, aby wiedział czego lepiej unikać. :)

Tajlandia ma bogatą różnorodność biologiczną. Jednak niestety, coraz bardziej człowiek poddaje ją presji, chociażby nadmierną eksploatacją i degradacją siedlisk. Przyczynia się to do wyginięcia wielu stworzeń. Młode gibony, makaki, lori, niedźwiedzie i inne dzikie zwierzęta są nielegalnie wyłapywane przez kłusowników, aby Ci mogli je potem sprzedawać jako zwierzęta domowe, wykorzystywać do robienia zdjęć i używać w innych dziwnych atrakcjach turystycznych… Pamiętaj o tym, gdy kolejny raz zobaczysz słodkie zwierzątko na rękach jakiegoś turysty i mu pozazdrościsz.


Czy jest czego?

Odwiedź moje media społecznościowe! Zostaw komentarz, a jeśli treść Ci się spodobała - udostępnij post. :D


Chcesz mieć realny wpływ na rozwój projektu Bliżej Zwierząt? Zajrzyj na mojego Patronite! :)


A!

No i pamiętaj, że jeśli klikniesz TUTAJ i zapiszesz się do dzikiego newslettera, będę na bieżąco informować Cię (wysyłając ładnego graficznie maila <3) o wszystkich nowych treściach publikowanych przeze mnie - czy to artykuł lub podcast na stronie, czy filmik na YouTubie - wszystko, wszystko!


Do potem!

Zwierzęta i Podróże

Jesteś spragniony większej wiedzy? Wejdź na Patronite projektu, gdzie publikuję wyjątkowe treści - dostępne tylko dla moich Patronów!

Wolisz coś pooglądać? Zajrzyj na mój kanał. :)

© 2023 by Going Places. Proudly created with Wix.com